Młody: Mamo, mogę batonika?
Ja: Ale na pół z Siostrą!
Młody: A mogę dwa na pół z Małą?
Bober: Czy mogę już odejść od stołu?
Ja: jeszcze 5 łyżek
Bober: A może 4?
Ja: A może 6?
Bober (co raz pewniej): A może ZERO:)?
I
w tym momencie zaczęłam wierzyć w to, że mój 4.5 letni Synek, W KOŃCU
zrozumiał o CO CHODZI " z mniej lub więcej ". Więc Dumna z Boberka
pytam się: aaaa ile to zero Kochanie? - OOOOOSIEM Mamo! Hmmm:)
Lalka, wychodzi z łazienki i mówi: zapaliłam sobie światło, zęby nie widzieć ciemności:)
Po
kolejnej awanturze ( KLASYK- droga do szkoły) zafundowanej przez Młodą,
dwoje się i troje, żeby wytłumaczyć tej małej 2.5 letniej główce, że
NIKT nie CHCE zrobić jej na złość faktem, że akurat nie mamy SŁONYCH
PALUSZKÓW ( bo to właśnie przez ich BRAK był cały ten tupot i rzucanie
się na chodnik... ). Kiedy już dotarłyśmy do domu, pytam się Żaby czy
jest już o.k i czy NA PEWNO zrozumiała O COOO mi chodziło? Na co Młoda
pochodzi do mnie, tuli i mówi od niechcenia: tak, taaaak, .nie lubisz
jak się rzucam....( Takie to przecież oczywiste).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz