Młody: Mamo, mogę batonika?
Ja: Ale na pół z Siostrą!
Młody: A mogę dwa na pół z Małą?
Bober: Czy mogę już odejść od stołu?
Ja: jeszcze 5 łyżek
Bober: A może 4?
Ja: A może 6?
Bober (co raz pewniej): A może ZERO:)?
I
w tym momencie zaczęłam wierzyć w to, że mój 4.5 letni Synek, W KOŃCU
zrozumiał o CO CHODZI " z mniej lub więcej ". Więc Dumna z Boberka
pytam się: aaaa ile to zero Kochanie? - OOOOOSIEM Mamo! Hmmm:)
Lalka, wychodzi z łazienki i mówi: zapaliłam sobie światło, zęby nie widzieć ciemności:)
Po
kolejnej awanturze ( KLASYK- droga do szkoły) zafundowanej przez Młodą,
dwoje się i troje, żeby wytłumaczyć tej małej 2.5 letniej główce, że
NIKT nie CHCE zrobić jej na złość faktem, że akurat nie mamy SŁONYCH
PALUSZKÓW ( bo to właśnie przez ich BRAK był cały ten tupot i rzucanie
się na chodnik... ). Kiedy już dotarłyśmy do domu, pytam się Żaby czy
jest już o.k i czy NA PEWNO zrozumiała O COOO mi chodziło? Na co Młoda
pochodzi do mnie, tuli i mówi od niechcenia: tak, taaaak, .nie lubisz
jak się rzucam....( Takie to przecież oczywiste).
MatkaPolkaEmigrantka,szczęśliwa posiadaczka dwóch Boberkow, meza i kota. Zmagajaca się z codziennoscia pod Manchesterem. Lubiaca czytać ( choć ostatnio głównie Młodym). Starajaca sie przelac swoje tworcze ambicje na dzieci... z roznym skutkiem:). Choleryczka marząca on tym by być flegmatyczka:)!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starszy&mlodsza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą starszy&mlodsza. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 czerwca 2015
poniedziałek, 8 czerwca 2015
Z czasem podejście się zmienia...
Do drugiej, "GORSZEJ" kategorii należały wszystkie te, które w wieku półtorej roku, nie potrafiły wydawać zwierzęcych odgłosów. Którym rodzice nie czytali. Krzyczeli, a nie tłumaczyli. Te, które łatwo wpadły w ( wtedy nam jeszcze obce) FURIĘ.
Jednym zdaniem podział był prosty... Na dzieci dobrze i źle wychowane...
Po jakimś czasie ( niecałe dwa lata później) w naszym dom zagościł Boberek numer dwa. Od naszych pierwszych wspólnych chwil wiedziałam, że raczej CHARAKTERNYM będzie Stworem:). Cieszył i cieszy nas fakt, że Młoda wie czego CHCE. Martwi nas natomiast, że Bober z numerem Drugim wie również doskonale CZEGO NIE CHCE. A "nie chce" i " nie życzy " sobie wiele...
I oto okazuje się, że częste zabawy z Bobrem, czytanie, farby, wyklejanie, banki, spacerki i wspólne gotowanie, tłumaczenie nie zmieni charakteru i temperamentu Żuczka.
Kiedy Młoda popada w furię nie dociera do niej NIC. Łzy lecą jak GROCHY. Jest płacz, tupot niezadowolenia, który potrafi się przekształcić w bezwładnie leżące dwuletnie ciałko. Nie ważne czy to domowa podłoga, sklepowa posadzka czy błotnista droga do szkoły starszego brata...
Histeria jednak kiedyś mija...
Wtedy znów możemy liczyć na tulasy, caluski, słodki głosik i czarujące spojrzenie:)!
Subskrybuj:
Posty (Atom)