Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mojeBOBRY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mojeBOBRY. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 listopada 2015

Bobry: trzy i prawie piecioletnie:)

 Mania chowania u  prawie pięciolatka.... Czy to tylko w naszym domu? Chowa wszystko. Gdzie się da (chciałoby się napisać), lecz niestety NIE.  Kapcie, piloty, klucze lądują w takich miejscach, o których NIKOMU się nie śniło. Pod warstwą ochroną... trampoliny, w zamrażarce, w schowku pod schodami.
Kiedy pada pytanie " Żuku czy widziałeś gdzie klucze od auta?" słychać tylko hihi Młodego i " nie powiem":).
Od 2 miesięcy zabawa trwa. Mogłabym podejrzewać, że winowajcą jest Ulf z "Jak tata się z nami bawił", ale niestety.... Książkę mamy dopiero od tygodnia:). Skąd więc nowe upodobania Starszaka??


Ta część zachwyciła Bobry. Moim faworytem ( z oczywistych względów:)) jest jednak " Jak mama zastała indiańską".

Młoda... Chciałoby się powiedzieć, ze wyspokojniała:)!! Ale nie:)!! Wciąż charakterna po mamie:). Nieszablonowa. Zupełnie inna od Brata. Kiedy Młody wpada w histerie nie do opanowania zostawiamy Go w spokoju i po krzyku. Kiedy próbujemy tego z Młoda efekt jest odwrotny. Nasza buntownicza, rozkapryszona, niecierpliwa kochana Kruszyna w takich chwilach potrzebuje czułości i kontaktu (niestety wpadłam na to dopiero w czasie tegorocznych wakacji... ). Kiedy jest bunt i histeria, tupanie i rzucanie, wierzganie nogami i wszytko co najgorsze, Młodą trzeba... tulić. Nie gadać i tłumaczyć. Młoda nie słucha w ogóle w takich chwilach. Trza tulić i przytrzymywać na silę ile się da. Efekt? Po minucie wyrywania Młoda odwzajemnia tulenie, rekompensuje wszystko całowaniem i głaskaniem:)! Haaa mamy 'SposobNAbabe'. Pluje sobie w twarz, ze tyle czasu zajęło mi odkrycie TAK oczywistego... Od naszej pierwszej wspólnej nocy dawała mi przecież do zrozumienie, ze nie będzie cyganiątkiem jak starszyBrat, któremu u wszystkich dobrze. Ona chciała tylko do cyca, na ręce i tak co pol godziny do samego ranka:). Tak tylko Moja:)!!





















piątek, 12 czerwca 2015

Scenariusz napisały Bobry...

Młody: Mamo, mogę batonika?
Ja: Ale na pół z Siostrą!
Młody: A mogę dwa na pół z Małą?

Bober: Czy mogę już odejść od stołu?
Ja: jeszcze 5 łyżek
Bober: A może 4?
Ja: A może 6?
Bober (co raz pewniej): A może  ZERO:)?
I w tym momencie zaczęłam wierzyć w to, że mój 4.5 letni Synek, W KOŃCU zrozumiał o CO CHODZI  " z mniej lub więcej ". Więc Dumna z Boberka pytam się: aaaa ile to zero Kochanie? - OOOOOSIEM Mamo! Hmmm:)

Lalka, wychodzi z łazienki i mówi: zapaliłam sobie światło, zęby nie widzieć ciemności:)

 Po kolejnej awanturze ( KLASYK- droga do szkoły) zafundowanej przez Młodą, dwoje się i troje, żeby wytłumaczyć tej małej 2.5 letniej główce, że NIKT nie CHCE zrobić jej na złość faktem, że akurat nie mamy SŁONYCH PALUSZKÓW ( bo to właśnie przez ich BRAK był cały ten tupot i rzucanie się na chodnik... ). Kiedy już dotarłyśmy do domu, pytam się Żaby czy jest już o.k i czy NA PEWNO zrozumiała O COOO mi chodziło? Na co Młoda pochodzi do mnie, tuli i mówi od niechcenia: tak, taaaak, .nie lubisz jak się rzucam....( Takie to przecież oczywiste).