Wyspy Brytyjskie to niestety do siebie maja, że LATO nijak POLSKIEGO
LATA nie przypomina. Sami tubylcy mówią na Manchester raining city...
Więc kiedy słyszę od rodziców, że napłynęła do Nich fala upałów... A u
nas ZNOWU pada, chata mała, energia Młodych rozpiera, a mi
cierpliwości i sił już brak to... Zazdrość mnie zżera!
Ale...
Stało się! Od TRZECH dni jest SłOnKO:)! Dziś był nawet krótki rękaw u Żukow. I wymarzone ogrodniczki Młodej.
Chwilo TRWAAAJ! Bo niby "NIC", a jak cieszy:):):)!!
MatkaPolkaEmigrantka,szczęśliwa posiadaczka dwóch Boberkow, meza i kota. Zmagajaca się z codziennoscia pod Manchesterem. Lubiaca czytać ( choć ostatnio głównie Młodym). Starajaca sie przelac swoje tworcze ambicje na dzieci... z roznym skutkiem:). Choleryczka marząca on tym by być flegmatyczka:)!!
sobota, 6 czerwca 2015
Nieproszona...
Znów u nas zagościła niestety, nieproszona.
Bez skrupułów zaatakowała dwa Żuki na raz.
Nieszczęsna Pani infekcja.
Ja, córka pielęgniarki, przewrażliwiona panikara (która DOPIERO od czasu odkrycia zdrowej żywności przestała ufać i faszerować wszystkich paracetamolem) po raz pierwszy w życiu WYGRAŁAM WOJNĘ:)! No może nie zupełnie sama:)! Pomogła mi w tym herbatka z lipy&malin, alpa (czeski specyfik o "zapachu lasu" do nacierania) i syrop prawoślazowy.
Przyznam się bez bicia, że nigdy nie wierzyłam w cudowna MOC natury. O ja niemądra...
Z lekceważeniem podchodziła do rad Cioteczek o mięcie i koprze na ból brzucha, wodzie z solą lub wodą utlenioną na ból gardła, lipie na suchy kaszel i malinach na gorączkę.
Cóż... Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to fakt, że jako młodzi szczyle zagościliśmy na wyspach brytyjskich wśród lekarzy, którzy zresztą, jak my do niedawna, na wszystko zalecają właśnie nieszczęsny paracetamol....Choć ma to też oczywiście swoje dobre strony. Bo nie antybiotyki na pierwszy rzut, a właśnie paracetamol. Ale to temat na inny razzz:).
Moja Mama podrzuciła mi ostatni książkę Jerzego Zięby, między innymi o Super Mocach witaminy C.
Cóż... Czytam i zastanawiam się. Pije tą kwasotę... Nie testuje na Bobrach bo to małe Stwory jeszcze, a terapia dość kontrowersyjna:). Jedno jest jednak pewne. Zięba pisze też o wodzie utlenionej, która mi rzeczywiście pomaga:).
Bez skrupułów zaatakowała dwa Żuki na raz.
Nieszczęsna Pani infekcja.
Ja, córka pielęgniarki, przewrażliwiona panikara (która DOPIERO od czasu odkrycia zdrowej żywności przestała ufać i faszerować wszystkich paracetamolem) po raz pierwszy w życiu WYGRAŁAM WOJNĘ:)! No może nie zupełnie sama:)! Pomogła mi w tym herbatka z lipy&malin, alpa (czeski specyfik o "zapachu lasu" do nacierania) i syrop prawoślazowy.
Przyznam się bez bicia, że nigdy nie wierzyłam w cudowna MOC natury. O ja niemądra...
Z lekceważeniem podchodziła do rad Cioteczek o mięcie i koprze na ból brzucha, wodzie z solą lub wodą utlenioną na ból gardła, lipie na suchy kaszel i malinach na gorączkę.
Cóż... Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie to fakt, że jako młodzi szczyle zagościliśmy na wyspach brytyjskich wśród lekarzy, którzy zresztą, jak my do niedawna, na wszystko zalecają właśnie nieszczęsny paracetamol....Choć ma to też oczywiście swoje dobre strony. Bo nie antybiotyki na pierwszy rzut, a właśnie paracetamol. Ale to temat na inny razzz:).
Moja Mama podrzuciła mi ostatni książkę Jerzego Zięby, między innymi o Super Mocach witaminy C.
Cóż... Czytam i zastanawiam się. Pije tą kwasotę... Nie testuje na Bobrach bo to małe Stwory jeszcze, a terapia dość kontrowersyjna:). Jedno jest jednak pewne. Zięba pisze też o wodzie utlenionej, która mi rzeczywiście pomaga:).
poniedziałek, 25 maja 2015
O nas...
Nigdy wcześniej tego nie robiłam. Od kilku miesięcy zdarza mi się nagminnie.
Mowie o śledzeniu losów blogowych Mam:)
W sumie, to chyba właśnie to " śledzenie " sprawiło , że zapałałam chęcią stworzenia czegoś swojego.
Świetnie mi się czyta o Mamach, które jedzą i gotują zdrowo. Nie tolerują plastiku, tylko drewno i metal ( chodzi oczywiście o zabawki). Pol dnia spędzają na czytaniu i twórczych zabawach z dziećmi. Są chodzącą CIERPLIWOŚCIĄ. Przez szacunek do Boberków nie krzyczą, ale rewelacyjnie potrafią wszystko wytłumaczyć. I ogólnie są jedna wielka szczęśliwa i wiecznie uśmiechniętą rodzina.
My...
My jesteśmy szczęśliwy!
Nie wiecznie uśmiechnięci. Nie słodcy i cukierkowi, ale tacy ZWYKLI. Choć może nie do końca:)!
Kochamy więc tłumaczymy:)! Staramy się by w naszym domu krzyku było jak najmniej. Staramy się... Są jednak dni, w których polegamy. Wtedy krzyku wcale nie jest mało....
Twórczy czas... To to co Tygryski lubią najbardziej. Ja też:)! Jako dusza artystyczna od najmłodszych dni moich Pociech, staram się zarazić Ich moją pasją. Choć przeraża mnie afterparty bałagan to podejście moich Żukow dodaje mi sił i chęci.
Czytanie... Jeszcze nie zdążył urodzić się Pierworodny, a już słyszałam od wszystkich:czytaj, czytaj, czytaj. Więc czytałam czytałam czytałem. Do czasu jak Bobry nie były mobilne sami wybieraliśmy repertuar. W chwili gdy zaczęły chodzić, wybór należy do Nich. Nasze dzieci kochają książki. Oglądać czytać i budować z nich konstrukcje:). Dochodzi do tego, że niestety czasem musimy odpowiadać: "Nie", gdy słyszymy:" Poczytaszzzz?":)
Chciałabym napisać, że jestem EKO and only wood toys. Niestety wszyscy kochamy DUPLO, LEGO I śmieciowy KICZ ( Młodzi nieeeeestety).
Zdrowa żywność jest czymś w CO od niedawna zaczęliśmy mocno wierzyć. Po ciągłych niedomaganiach zdrowotnych naszego starszego Bobra i alergiach skórnych Młodej zaczęliśmy powooooli przestawiać się na NATURE. Wiadomo, ogródek byłby najlepszym rozwiązaniem:). Ale.... Póki co CZYTAMY. Czytamy które warzywa i owoce powinny być organiczne. Ograniczamy cukry i staramy się całkowicie wyeliminować syrop glukozowo fruktozowy.... Tak to wygląd w teorii:)! W praktyce, walka trwa każdego dnia. Wiemy co można, a czego mamy unikać. Choć czasem ulegały słabościom:)!
Jesteśmy szczęśliwy!
Choć często jest trudno, aleeee każdego dnia staramy się o SIEBIE walczyć.
I budzić każdego ranka z nowym zapasem sił na kolejny dzień:)!!
Mowie o śledzeniu losów blogowych Mam:)
W sumie, to chyba właśnie to " śledzenie " sprawiło , że zapałałam chęcią stworzenia czegoś swojego.
Świetnie mi się czyta o Mamach, które jedzą i gotują zdrowo. Nie tolerują plastiku, tylko drewno i metal ( chodzi oczywiście o zabawki). Pol dnia spędzają na czytaniu i twórczych zabawach z dziećmi. Są chodzącą CIERPLIWOŚCIĄ. Przez szacunek do Boberków nie krzyczą, ale rewelacyjnie potrafią wszystko wytłumaczyć. I ogólnie są jedna wielka szczęśliwa i wiecznie uśmiechniętą rodzina.
My...
My jesteśmy szczęśliwy!
Nie wiecznie uśmiechnięci. Nie słodcy i cukierkowi, ale tacy ZWYKLI. Choć może nie do końca:)!
Kochamy więc tłumaczymy:)! Staramy się by w naszym domu krzyku było jak najmniej. Staramy się... Są jednak dni, w których polegamy. Wtedy krzyku wcale nie jest mało....
Twórczy czas... To to co Tygryski lubią najbardziej. Ja też:)! Jako dusza artystyczna od najmłodszych dni moich Pociech, staram się zarazić Ich moją pasją. Choć przeraża mnie afterparty bałagan to podejście moich Żukow dodaje mi sił i chęci.
Czytanie... Jeszcze nie zdążył urodzić się Pierworodny, a już słyszałam od wszystkich:czytaj, czytaj, czytaj. Więc czytałam czytałam czytałem. Do czasu jak Bobry nie były mobilne sami wybieraliśmy repertuar. W chwili gdy zaczęły chodzić, wybór należy do Nich. Nasze dzieci kochają książki. Oglądać czytać i budować z nich konstrukcje:). Dochodzi do tego, że niestety czasem musimy odpowiadać: "Nie", gdy słyszymy:" Poczytaszzzz?":)
Chciałabym napisać, że jestem EKO and only wood toys. Niestety wszyscy kochamy DUPLO, LEGO I śmieciowy KICZ ( Młodzi nieeeeestety).
Zdrowa żywność jest czymś w CO od niedawna zaczęliśmy mocno wierzyć. Po ciągłych niedomaganiach zdrowotnych naszego starszego Bobra i alergiach skórnych Młodej zaczęliśmy powooooli przestawiać się na NATURE. Wiadomo, ogródek byłby najlepszym rozwiązaniem:). Ale.... Póki co CZYTAMY. Czytamy które warzywa i owoce powinny być organiczne. Ograniczamy cukry i staramy się całkowicie wyeliminować syrop glukozowo fruktozowy.... Tak to wygląd w teorii:)! W praktyce, walka trwa każdego dnia. Wiemy co można, a czego mamy unikać. Choć czasem ulegały słabościom:)!
Jesteśmy szczęśliwy!
Choć często jest trudno, aleeee każdego dnia staramy się o SIEBIE walczyć.
I budzić każdego ranka z nowym zapasem sił na kolejny dzień:)!!
czwartek, 21 maja 2015
Findus&Petson
Para przyjaciół kilka miesięcy
temu wynaleziona w naszej bibliotece na dziale "literatury polskiej" wciąż podbija nasze serca. Choć znamy ich przygody już prawie na pamięć wciąż nas zachwycają. Nie tylko swoimi przygodami, ale również
ilustracjami, które wciąż nas zaskakują. Jedno jest pewne, po
przeczytaniu jednej nie poprzestanie się na niej. Chce się więcej i więcej:)!!
Właśnie Findusem i Petsonem łagodziliśmy dziś nieznośne rozdrażnienie. Przyczyną którego jest wstrętne przeziębienie. Poszedł w ruch inhalator, syrop prawoślazowy i
krople eukaliptusowe coby lżej się oddychało
wtorek, 19 maja 2015
My...
W sumie mamy 56 lat i obydwoje staramy się ogarnąć cały Ten zamęta .
Ona - Matka POLKA. Lubi czytać choć czasu brak i zmęczenie często bierze górę. Kocha słodkie, a jednocześnie walczy z NIM i przestrzega przed NIM Dzieci... Choleryczka marzaca o stoickim spokoju flegmatyka...
On - Ojciec. Kocha gotować. Mistrz kuchni włoskiej choć nie TYLKO. Domator. Dyplomata. Raczej opanowany i raczej nie choleryk:)! Czego Ona zazdrosci (Je)Muuu najbardziej.
ONI:
Starszy - opanowany, rozważny i flegmatyczny 4 latek. Kocha książki, duplo, dinozaury i SERY:)!
Młodsza - WULKAN i histetia w jednym. Zmagajaca się z własnym charakterem 2 latka. Kocha Lalki, wózki i muminki. MIECHO, pomidory i ogorki pod kazda postacia:)!!
Raczej szczesliwa z Nich rodzina:)!!
Choc dzieki Niej (a od dwoch lat to wlasciwie dzieki NIM:)) jest dosc Burzliwie (przez DUZE "BUUU")!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

